Szukaj na stronie

Logowanie



Podziel się!



Skawina 3.VI.2011 r. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sebastian Kurowski   
niedziela, 05 czerwca 2011 00:00

Wycieczka do firmy Bahlsen w Skawinie

 

Na godzinę 14.00 byliśmy umównieni z kierownikiem logistyki w skawińskim oddziale firmy Bahlsen, a już kilkanaście minut przed tą godziną zaczęliśmy dojeżdżać do Skawiny. Na miejscu pojawiło się nas siedmioro - a więc wszyscy którzy deklarowali swój udział i mogliśmy się udać do budki ochrony w celu wejścia na teren zakładu.

Ochrona była trochu zaskoczona naszą obecnością, widać nie często mają tutaj miejsce różne wycieczki - a szczególnie wizyty studentów, ponieważ pani na portierni nie potrafiła znaleźć na naszych legitymacjach danych osobowych, przepisując w końcu nasze drugie imiona i nazwiska do notesiku przy okazji wydawania identyfikatorów :)

Pan Marcin Chmura, na którego zaproszenie przybyliśmy na szczęście o nas nie zapomniał, a mało tego zaprosił do współpracy kierownika magazynu i wspólnie oprowadzali nas po zakładzie. Całe spotkanie rozpoczęło się od krótkiej prezentacji przy słodko zastawionym stole wyświetlanej na laptopie (ponieważ niestety projektor odmówił współpracy pomimo starań m.in. Maćka) na temat historii największej na świecie rodzinnej firmy produkującej słodycze - czyli firmy Bahlsen w której jednym z kilku oddziałów na świecie się znajdowaliśmy.

Ciekawostką jest, że swoje początki Bahlsen miał pod koniec XIX wieku, w Hanowerze w którym miesiąc temu byliśmy na targach CeMAT - w tej chwili w Hanowerze nie ma już produkcji, a stary zakład został przekształcony w pomieszczenia biurowe skąd rodzina Bahlsenów nadzoruje swoją firmę.

Następnie zwiedzaliśmy kolejno magazyn opakowań, składników - mieliśmy okazję wejść do małego magazynu aromatów - zabezpieczonego specjalnie grubymi ścianami i drzwiami, ponieważ aromaty są łatwopalne. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie pachniało orzechami w tym pomieszczeniu :) W całym zakładzie natomiast dominuje zapach przypominający masło - ale jak zapewniali pracownicy po pewnym czasie się tego nie odczuwa.

Wyrabianie ciasta jest w jakimś mały stopniu jest podobne do tego w jaki sposób nasze mamy robią ciastka - bo np. też jest mąka, której trzeba dobrać odpowiednią ilość. Jednak ciężko sobie wyobrazić kogoś zagniatającego ręcznie nawet 500kg ciasta jednocześnie. Z ciekawostek zostaliśmy w tym miejscu poinformowani dlaczego przed wejściem musieliśmy pozdejmować wszystkie zegarki, biżuterię itp. Piętro niżej pod miejscem gdzie wyrabia się ciasto są bardzo drogie urządzenia służące do wycinania ciastek, a wałki w nich są przeważnie plastikowe, a więc mogły by nie przetrwać spotkania z metalowym przedmiotem. Ryzyka, że coś trafi do opakowania praktycznie nie ma, ponieważ są specjalne czujniki wykrywające ciała obce w cieście.

Chwilę później zeszliśmy właśnie piętro niżej, gdzie są taśmy produkcyjne i mogliśmy podziwiać jak powstają tysiące nowych herbatników, czy florianek. Wiele czynności jest zautomatyzowanych, jednak w niektórych miejscach praca człowieka jest konieczna nie tylko przy obsłudze maszyn i kontroli ich działania, ale też np. przy pakowaniu ciastek do opakowań. Trzeba przyznać, że widząc ilość tych ciastek spływających na taśmy wielki podziw dla pań pakujących w błyskawicznym tempie te ciasta do opakowań. Jest to bardzo monotonna i na pewno ciężka praca.

Ostatnim punktem wycieczki było przejście na magazyn wyrobów gotowych, gdzie mogliśmy posłuchać o tym jak został rozwiązany w nim problem umieszczania różnych grup produktów, bo trzeba mieć na uwadze, że np. niektóre partie towaru muszą zostawać odkładane do kontroli różnych służb. Bardzo interesująco wygląda rampa na palety na kółkach, którymi operuje firma Bahlsen, umożliwiają one załadowanie samochodu ciężarowego (specjalnie przygotowanego do tych wózków) 66 takimi paletami w ok. 10 minut.

Wycieczkę zorganizowali Ania Winiarska i Michał Mazur za co im serdecznie dziękujemy!

ZOBACZ ZDJĘCIA